Witojcie ludzie (i inne istoty, które może to czytają) ostatnio wydarzyło się wiele fascynujących rzeczy. Takie na przykład EURO, tacy sobie Polacy mieli szansę pierwszy raz od wieeeeelu lat wyjść z grupy, a tu nie ma. Przecie to by było za proste. Jednak w sumie, ja się tam zawiedziona nie czuję, byliśmy jakby to powiedzieć "NIEPOKONANI" do ostatniego meczu. W ciągu tego tygodnia powstało wiele tekstów, które będą powtarzane jeszcze wieki. Takie na przykład "jak się rzuca Tytoń..., w lewo" albo "co u Smudy, bez zmian". Wczoraj w dzień tego jakże zacnego dnia znowu zostałam zaproszona na wspólne oglądanie meczu. Ważna sprawa, zapamiętać na przyszłość w czasie meczy nie siadać przy Maćku bo jak nam strzelają golę to butelki uczą się latać i zasyfiają cały świat. Nom, ale było fajnie. W ogóle to mam dodatek do Sabotażysty i jest epicki i w ogóle i musimy zagrać, i w ogóle to wypadało by się spotkać arrrrrrr...
Czemu tylko ja się tu udzielam..? Smutno mi z tym arrrr....
Jeśli kogoś interesują zdjęcia z planszówko-meczu to zapraszam na mojego facika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz