piątek, 23 listopada 2012
Problemy życiowe
Coś ciepłego
Zjeść dziś chce
Ale co człek
Począć ma
Jak żelkami
Już rzyga
Metsu~
poniedziałek, 19 listopada 2012
środa, 31 października 2012
Halloween
Tu Hanami. Jak ten czas leci, już jutro 1 listopada!
Nawet mamy za sobą pierwszy śnieg. Tylko patrzeć i będą święta!
Czy to jest możliwe?
Mam dzisiaj dzień rozkmin. Czy pies może mieć czkawkę? Jeśli tak to jak można się jej pozbyć? Może trzeba przestraszyć zwierzę, a może szklanka wody wystarczy? Jednak to nie koniec. Dlaczego połowa ulicy była sucha, a cała mokra. Jak coś takiego może mieć miejsce?
wtorek, 23 października 2012
Jesienna Zaduma
Lato opuściło nas na dobre. Zostawiając jako pamiątkę swego istnienia jedynie ledwo zieloną trawę, trochę zielonych liści i wspomnienie letnich kwiatów. Jednak komu to przeszkadza. Tak już jest, po lecie przychodzi jesień, potem zima, wiosna i historia znowu zatacza błędne koło. Jednak każda kolejna pora roku jest inna, mimo że tak podobna do poprzedniej. Żaden kwiat w następnym roku nie urodzi się taki sam, a drzewa mimo, że długo wieczne nigdy nie pamiętają swojego ostatniego życia...
Miłość też nigdy nie odradza się taka sama, nawet jeśli do tej samej osoby. Raz staje się silniejsza, innym razem słabsza, ale czy to znaczy, że można nią pogardzać. Wyśmiać i zniszczyć w zalążku. Tak chyba nie można, ale co ja mogę wiedzieć o tych rzeczach. Książki nigdy wcześniej tak bardzo nie pokazywały zakłamanej miłości. Nawet historie o Kopciuszku, Królewnie Śnieżce czy Śpiącej Królewnie mają w sobie więcej czegoś prawdziwego, puentę i inne umoralniające gadki, które mówią, że nie powinno się kłamać, być niemiłym i że przyjmowanie jabłek od staruch w czarnej pelerynie nie jest dobrym pomysłem, bo w nich zawsze jakiś robal siedzi. Jednak obecne książki nie pokazują nawet tego. Tworzą jedynie przeidealizowane wzorce trójkątów romantycznych, w których ta główna bohaterka zawsze i tak wybierze tego kogo zobaczyła jako pierwszego. Przy obecnym wskaźniku feminizacji w Polsce (105 kobiet/100 mężczyzn) taki scenariusz wydaje się być bardzo obiecujący, jednak mocno nierealny.
Jednak odbiegam od głównego wątku. Chciałam tu trochę po marudzić na niską temperaturę na zewnątrz, deszcze niespokojne, gęste chmury i piękne kolorowe liście, którymi przez taką, a nie inną pogodą nie mogły się cieszyć. Siedzę sobie w szkole, przy komputerze spoglądam za okno, w słuchawce już od dziesięciu minut na okrągło leci mi jedna piosenka i wszystko było by idealnie gdyby nie brak tego dziwnego styropianowego kubeczka z gorącą herbatę malinową, która poparzyłaby mi język, palce i za pewne nie udało by mi się jej tu bezpiecznie donieść...
Echhhh to wszystko jest bardzo smutne. Ale cóż taka jest kolej rzeczy, raz jest miło, fajnie i w ogóle tańczę na stole kieckę zadzieram, a raz czujemy się jak wielka niebieska śliwka, która spada z drzewa i ma się rozpaćkać na asfalcie przejechana przez jakiś samochód, a jaką ta śliwka ma nadzieję, na to, że tak się nie stanie... no właśnie. Jak długo człowiek może mieć tak strasznie pod górę. To się jeszcze okaże.
poniedziałek, 17 września 2012
"Wielkie Fotografowanie" czI
niedziela, 9 września 2012
Mój Nowy Świat
Zastanawiacie się zapewne, dlaczego nie obejrzę go na kompie(lapku). Oglądanie tego filmu na Zygmunice było by dużym nie dociągnięciem. Zważając na drobny szczegół, iż czaję się na ten film właśnie ze względu na piękną muzykę. Polecam wszystkim, którzy pragną, na chwilę oderwać się od świata i utonąć wśród pięknych dźwięków, akordeonu, skrzypiec i fortepianu.
poniedziałek, 3 września 2012
Rozwaliło mi piekarnik- Akurat
coś zrobiła ty rozwalająca siło
jak jest zbudowany świat
stał piekarnik tyle lat
z piekarnikiem teraz bez
nie powstrzymam się od łez
Rozwaliło mi piekarnik w moim domu
choć nic złego nie uczyniłbym nikomu
nikt nie mówił o mnie źle
nikt nie denerwował się
komu jestem winien co
że spotkało mnie to zło
Komu jestem winien co
że spotkało mnie to zło
Ostatnio, tak mniej więcej od wczoraj nabrałam jakiejś dziwnej fazy na piosenki zespołu Akurat. Cóż jakby się tak nad na tym zastanowić chwilę dłużej to katuję się na razie dwoma piosenkami, ale cóż zazwyczaj się to wszytko zaczyna od dwóch piosenek, a potem człowiek pochłania kolejne i kolejne, kupuje płyty, chodzi na koncerty i dziwi się widząc pustkę w swoim portfelu i wylatującego z niego ćmy. Zobaczymy jak to będzie ze mną, na razie polecam do zapoznania się z wyżej zademonstrowaną piosenką, bo jest niezła i wymiata jak to "młodzież" mawia. Ja bym to nazwała raczej epicką piosenką, o tym jak łatwo przyzwyczajamy się do małych rzeczy i ich nagły brak powoduje w nas totalny chaos.
Kiedy z serca płyną słowa
Uderzają z wielką mocą
Krążą blisko wśród nas ot tak
Dając chętnym szczere złoto
I dlatego lubię mówić z Tobą
I dlatego lubię mówić z Tobą
Każdy myśli to co myśli
Myśli sobie moja głowa
Może w końcu mi się uda
Wypowiedzieć proste słowa
I dlatego lubię mówić z Tobą
I dlatego lubię mówić z Tobą
Bardzo prosta piosenka o miłości. Zapraszam do zarażanie się ode mnie tym małym bakcylem.
sobota, 1 września 2012
Ale to już było?
Ahhh moja herbata jest naprawdę kwaśna.To wszystko przez moją słabość do cytryny, jak już mam z nią coś pić to kroję odrazu połowę:)
Upiekłam rano muffinki. Tak rano. Ponieważ o 7 coś do mojego pokoju wparował tata krzycząc głośne "PRZEPRASZAM!!! Już wychodzę, śpij sobie!"-.-
Stwierdziłam więc jak szaleć to na całego i wstałam...
DU-DUDU-DUM!
Mama jest dziś w pracy więc mogłam spokojnie spędzić ten poranek na słodkim leżeniu w łóżku. Ale nie, ja oczywiście muszę być inna. Jutro tez sobie nie pośpię.
Herbatka mi wystygła T___T
Nic nie zmienia faktu, że najpierw musiałam poczekać aż wstanie MałyBrat aby go nie obudzić. No tak. Rano spał bo kurczę wczoraj wrócił o 23 coś z meczu (! a ja to co?!), gdy wszyscy oprócz mnie oczywiście spali i dzwoniąc do mnie powiedział łaskawie: "No możesz już schodzić..." Mogę schodzić bo domofon otwierający drzwi do klatki się zepsuł!
Ignorując myśli: "Ale ja jestem w piżamie!" i " Mój ciepły kocyk... i, że cię nie opuszczę..." nałożyłam na siebie jakąś starą bluzę, bodajże należącą do babci i ruszyłam licząc, że nie spotkam nikogo.
Poruszałam się przy tym wolno i leniwie a po drodze dwa razy ściągałam japonka aby sobie wydłużyć drogę.
"A niech czeka!"
Nie uzyskałam jednak pożadanego efektu ponieważ ON czytał sobie jakąś ulotkę i najwyrażniej było mu całkiem ciepło i miło i zupełnie nie nudno!
Cóż mi pozostało!
Przegrałam.
Zabiorę Cię właśnie tam! d-_-b laalalaaaaa!
Aha.
Pamiętacie dziś 1!?
WRZEŚNIA...
Huehue uwielbiam was tak denerwować.
wtorek, 28 sierpnia 2012
a takie tam
niedziela, 12 sierpnia 2012
Poemat do lampionów
Lećcie marzenia
Z korowodem marzeń
Na wiatry niespokojne
Tam gdzie ludzki wzrok nie sięga
Gdzie nie ma zła i dobra
W miejsce, w którym
Życiem włada pustka
Sercu nie potrzebna jest nadzieja
Ginąca razem ze snami
Karwia 2012
piątek, 3 sierpnia 2012
Dzisiejszy dzień
PS.Ha!i teraz nikt już nie powie ze nie piszę notek : >
niedziela, 22 lipca 2012
Ballada o śnie
Snem elfów i marzeń
Snem chroniącym przed złem
Snem niezakłóconym, pozbawionym końca i początku
Bo cóż strasznego jest w wiecznym niebycie
Przecież to świat jak każdy inny
Ale z nim nierealny, bliższy niż zwykle
A skąd on się tam wziął
Ciepły czuły, ale zimny jak trup
Umarł za życia
Umarł bo trup
piątek, 20 lipca 2012
Wiersz na pożegnanie
Wpatrzone w barwę słów niewypowiedzianych
Odpływających z nurtem wymazanych wspomnień
Nie istniejącymi poza progami wyobraźni
Jednak czy aby na pewno znikną
A może zostawią po sobie
Zapach malin, pociągu, wolności
Upadków i wzlotów ludzkości
środa, 11 lipca 2012
Picca...
piątek, 29 czerwca 2012
WAKACJE!
Cześć, tu Hanami.
Gratuluje wszystkim ukończenia tego jakże ciężkiego roku szkolnego! Mam nadzieję, że wszyscy są zadowoleni z wyników w nauce oraz z tego, co miało w nim miejsce(nie chwaląc się ja się cholernie cieszę xD)
Ten rok szybko minął prawda? Mam wrażenie że minął najwyżej miesiąc od dnia rozpoczęcia kiedy to zestresowana siedziałam na ławeczce przed fontanną.
Niedługo kończę oglądanie Fairy Tail więc może będzie więcej notek ode mnie.Jestem na 100 odcinku i nic nie mogę na to poradzić, że nie mogę się oderwać choćby na chwilkę. Chociaż Metsu mnie pewnie namówi na kolejne anime. Tylko że jak ja coś zacznę to nie spocznę, póki nie skończę. Obecnie jestem zakochana w Grayu i Jellalu. Chociaż nie powiem, Natsu też nie da się nie kochać.
Na koniec parę fotek. Jest co świętować więc trzeba było trochę zaszaleć :3

Ps. Całe wakacje przed nami! Czas na wielkie planowanie rzeczy, których i tak nie zrobimy!!!
czwartek, 28 czerwca 2012
Ahoooj żeglarze
Po jakże fascynujących zabawach, zmasowanym ataku dzikich kaczek i żabek ruszyliśmy w dalszą drogę.
Szliśmy tak już chyba szósty dzień,
A drogi jakoś wcale nie ubywa
Czasem świeci słońce, czasem pada deszcz
W tym roku góry, jakieś takie...
W czasie drogi do Guciowa doszło do tego, że czterech chłopców przeszło tak jakoś około dwanaście kilometrów na bosaka (ze Zwierzyńca do Guciowa) po żwirkach (i muchomorkach), igłach, kamieniach, liściach, błocie i o ile te wszystkie trudności znosili z mniejszą lub większą powściągliwością to próba betonu ich przemogła i przyniosła do ich serc zwątpienie. Mimo jednak tego ciężkiego wyzwania, oni nie poddali się i szli dalej nie zważając na wszystkie przeciwności losu. Czekała ich jednak nagroda jaką były wielkie, przewspaniałe kałuże błota. Doszli do tego, że nie rozumieją jak można płacić za kąpiele błotne w spa, skoro dookoła jest tak wiele błota.
Kiedy trafiliśmy pod sklep w Guciowie wykupiliśmy cały zapas kiełbasy jaki pani miała, oprócz tego ze sklepowych półek poznikały również paczki chipsów, paluszków, cukierków, ciastek, keczupu i wielu innych artykułów spożywczych. Całe to jedzenie trafiło na naszą kolację. Po całym dniu na nogach nawet okropna, tłusta "kiełbasa" smakuje wyśmienicie, a jeśli przy okazji w twarz wieje ci ogniskowy dym to czujesz się prawie jak w niebie. Jako wytrwały Roztoczańczyk postanowiłam podzielić się moją wiedzą z resztą rajdowiczów. Powiedziałam im tają i poufną informację jaką jest fakt, że na Roztoczu komary gryzą tylko do dwudziestej drugiej, potem atakuje już tylko meszka. Oczywiście nie uwierzyli mi... no idioooci. Przecież wszyscy ludzie ze wsi o tu wiedzą. Oczywiście gdy po dziesiątej okazało się, że miałam rację nikt mi jej nie przyznał. Jeśli zaś interesuje was co się działo przy naszym ognisku to nie było to nic szczególnego. Śpiewaliśmy przeróżne piosenki (zależy kto trzymał w danej chwili gitarę Tyci czy I**). Było bardzo przyjemnie. Gdzieś tak po dwunastej większość sierot poszła spać, jednak nie którzy co wytrwalsi (ja byłam w tej grupie) poszli pograć w Sabotażystę, Uga Buga i Jungel Speed... przegrałam we wszystkie z nich =_=". Oprócz tego stwierdziliśmy, że wszystko jest psychodeliczne, a ja również chcą się podzielić moim zdaniem stworzyłam nowe słowo zaczynające się na "psycho" a kończące się na sama nie wiem co. A tak w ogóle to jest teraz 21.21 hehehe....
Następnego dnia mieliśmy kajaki. Nasz miał nawet maskotkę ślimaka imieniem Zygfryd. Był nie za duży, miał ładną uroczą muszeleczke i urocze czułki albo rogi jak ktoś woli. Misza i Tyci chcieli nas wszystkich powywracać, ale im się kajak popsuł i zaczęli brać wodę i im się nie udało. Natomiast ja z moim partnerem i I** i J.... tworzyliśmy bliźniaka i płynęliśmy razem... arrr. Bawiliśmy się w aportowanie prezentów, i dawaliśmy je sobie nawzajem. Na przykład wymieniłyśmy się naszymi mokrymi bluzkami, które i tak w końcu wszystkie miałam ja.
Ile wioseł potrzebnych jest by porwał Guzika prąd...?
Nie zero... trzy.
No właśnie rzeka mnie porwała i T^^^^^^ musiał wskoczyć do wody i po mnie iść. Bo z trzema wiosłami nijak nie miałam jak płynąć.
Na końcu cali mokrzy zostaliśmy przytransportowani na kociołek, a potem miły pan co nam kajaki wypożyczył zawiózł nas do Zamościa i wróciliśmy do domu.
arrrrr....
piątek, 22 czerwca 2012
Tak więc.
Żal wena mi się skończyła....
-.-
-.-
-.-
-.-
-.-
-.-
Tak mniej więcej wygląda moje pisanie notek.
O zgrozo! Ostatnio zaczęłam używać tych przeraźliwych słów nierozerwalnie związanymi z 13-latkami, więc mimo wszystko obawiam się zacofu intelektualnego.
Ale chyba za póżno.
Ah... Chce mi się już do Kołobrzegu. Postanowiłam, że wstanę raz albo więcej na wschód słońca. I postaram się uwiecznić to na zdjęciach, obawiam się jednak, że aparat nie odda piękna tego momentu.
Tata upiera się na kamerę ale ja mam mamę po swojej stronie:)
Tata vs. Mama <=> 0:1 000 000 000 000
Boże. Tata się bawi odkurzaczem( Puf, puf! Sierżancie! Patrz na matkę! I puf,puf! Jak robi tak to ja z karabinu i ziuuum! ; "Ty chory jesteś!"-Mama okłada go ścierą -.-)
Ech...
Zimne lody z mleczną pianką i posypką po 2 zeta proszę.
*.*
czwartek, 21 czerwca 2012
Żeby Guzik nie czuł się za dobrze...
środa, 20 czerwca 2012
Wymarzone złoto
Jak można opisać taki bieg w tak upalny i nienormalny dzień jak dziś horror. Żar leje się z nieba, a ty musisz zafindalać za punktami, za jakieś liche, nic nie warte nagrody, które i tak nie wiadomo czy otrzymasz. To jest strasznie demotywujące uczucie, ale ty i tak biegniesz dalej, bo wiesz, że w sumie, a nóż widelec może to właśnie tobie się dziś poszczęści.
Ostatnia prosta. Guzik zdopingowany okrzykami z widowni wytęża ostatnie siły i biegnie w stronę wielkiego dmuchanego napisu meta. Serce wali mu jak maleńkiemu koliberkowi po dwunastu szklankach espresso. Wkłada czip do punktu kontrolnego. Sekunda przed usłyszeniem tak upragnionego pipppp wydaje się ciągnąć godzinami, w końcu jednak słychać dźwięk i ta młoda zawodniczka wie, że bieg właśnie się skończył. Świadoma tego, że zwaliła przy pierwszym i dziewiątym punkcie pali ją niemiłosiernie. Dziewczyna powoli doczołguje się do punktu kontrolnego gdzie oddaje czip. Słabym głosem krzyczy coś w stronę znajomych o tym, by ktoś rzucił w jej stronę wodę. Serce wali jej jak szalone, w gardle nagle znikąd pojawia się wielka gula, która utrzymuje się w nim jeszcze długi czas.
Dzisiejszego dnia wiele osób zwaliło biegi. Mieliśmy wiele ofiar (mniej lub bardziej) śmiertelnych, które ten bieg przypłaciły życiem (no bez przesady, ale na pewno zdrowiem). Mimo dyskwalifikacji i tak wam gratulujemy.
Ostatnie minuty turnieju, wyczytują nazwiska pierwszego miejsca w kategorii KLIC (dla nie wtajemniczonych kobiety-liceum) A.... POMARAŃCZOWY GUZIK...! Powiedzmy sobie, że mimo wszystko do końca w to nie wierzyłam. Myślałam, że przez brak mej obecności na majowych biegach nie mam już szans na pierwsze miejsce. Jednak los chciał inaczej i od dzisiaj jestem dumnym właścicielem "ZŁOTEGO" medalu wojewódzkich zawodów biegów na orientację.
Na tym pragnę zakończyć moją dzisiejszą notatkę...
PS: Wszystkim Alicjom życzę jutro z okazji ich imienin wszystkiego najlepszego, szczęścia, zdrowia i słodyczy, Guzik życzy :)
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Historia paru znajomości
Na początku było nas cztery. A właściwie dwójka, patrząc przynajmniej z mojej perspektywy.
Himetsu i ja, poznałyśmy się pierwszego dnia podstawówki kiedy to nasza wychowawczyni rozdzielała nas parami. Zasiadłyśmy przy okleinowym blacie ( w zresztą wyjątkowej bo jedynej takiej ławce która tajemniczo odnajdywała nas w późniejszych latach nauki) i jakoś tak się zaczęło. Od wiecie takiego nieśmiałego "łyp, łyp" oczami do mazania sobie po podręcznikach i zeszytach i przelewania picia do butelek oraz wspólne picie z korków:) Byłyśmy nieśmiałe, nie wychylałyśmy się i tak poznałyśmy Guzika. O niej na pewno nie można było powiedzieć, że jest grzeczna i pełna pokory ale wtedy wydawała się samotnym i odrzuconym dzieckiem (Uwaga! Ja nadal pisze to tylko z mojej perspektywy!). Wkrótce przyjęłyśmy ją do swojego grona godząc się z tym, że wciąż pozostała dzika i nieoswojona. I jest taka nadal, czasami naprawdę trudno zrozumieć jej zachowanie i tok myślenia....:) A wraz z nią zawitała nasza bezprecedensowa Chesire fanatyk historii ( w podstawówce wymiatała ze starożytnych:)) i Azjatów. Ona potrafiła samą obecnością dodać człowiekowi odwagi i jakiejś takiej dziwacznej chęci do sama nie wiem czego. Zresztą wciąż to robi, a kiedy się spotykamy ona robi coś niespodziewanego i czasem naprawdę, przyznaje się bez bicia, udaję, że przyszłam tam zupełnie sama i w zupełnie innym celu.
W czwartej klasie podstawówki dołączyła do nas jeszcze jedna istota. Człowiek o niezwykle silnej woli i pojemności mózgu-mój przyszły lekarz:) Niestety jeśli duże chęci często mało czasu i ta zasada idealnie tu się komponuje. Ale naprawdę podziwianie jej przychodzi mi z łatwością. Cóż mogę więcej powiedzieć.
Rok później mieliśmy double presents! Jeden osmolił nam brwi a z drugiego wyskoczyła nam Hanami. Z nią zaczęło się od zwykłego krzesła które Guzik transportował nad swoją głową przez pół sali. I już biedaczka od pierwszych chwil wiedziała, że wpadła jak śliwka w kompot. Mamy tylko nadzieję, że lubi kompot:)
Co do drugiej osoby to pozwolicie, że przemilczę. Po prostu określę to tak: Cała nasza paczka tworzy jedną istotę. Jeśli się zrani jedną z nas to boli wszystkie, ta osoba po prostu chyba stwierdziła, że nie jesteśmy tak fajne jak jej nowi koledzy i koleżanki i zabierając maleńki plecaczek ze wspomnieniami ruszyła dalej. Ja już dawno przestałam krwawić i pozostała mi tylko maleńka blizna i żal do samej siebie, że gdybym może bardziej się postarała to by było inaczej.
No cóż, khe,khe miałam milczeć:)
W każdym razie pozostałyśmy tak nadal, czasem może oddalamy się od siebie a czasem jesteśmy tak strasznie blisko, że się aż dusimy.
Ta notka dedykowana jest Himetsu z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia:* Całuję cię przez szybkę bo pielęgniarka się będzie czepiać, że jej zarazki wnoszę:) No i do życzeń dołączam jeszcze Hanami bo wiem jak się strasznie o Ciebie martwi.
Hachimitsu
Puenty dzisiejszego dnia
"S.K:- jakie są wasze prośby
P.G:- wielkie sorko, wielkiej jak Teksas"
dalej
"dawno, dawno, dawno temu i gówno prawda"
a ostatnia to
Łezka mi się w oku kręci
niedziela, 17 czerwca 2012
POLSKA vs CZECHY
Czemu tylko ja się tu udzielam..? Smutno mi z tym arrrr....
Jeśli kogoś interesują zdjęcia z planszówko-meczu to zapraszam na mojego facika.
niedziela, 10 czerwca 2012
Mecz, gra o tron i spryskiwacze
![]() |
| J(H)esus |
czwartek, 7 czerwca 2012
DO KLASZTORU!!!
M**** to debil
M**** to tłók
I właśnie za to
Lofciam go siup
Ciekawe czy będzie P. Akordeonista *o*, to by było fajnie i w ogóle będę oglądać ten cały mecz Polska vs. Grecja, a potem GRA O TRON... To będzie epickie. Ejjj w sumi eto fajnie jakby się Akordeonista vel Mieszko pojawił to sobie poczytamy Pismo Święte arrrr...
Tako rzeczę jaaaa
A tak w ogóle to jak oni mogli zrobić z RENLY"EGO GEJA aaaaaaaa
i to do tego z LORASEM aaaaaaa
ja tego nie ogarniam ;P
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Wieczór Trzech Króli
Ten wyraz gniewu i gorzkiej pogardy
Miłość; jest zbrodnią, zdradza sama siebie
Bo noc miłości jest, jak dzień na niebie
Na róży wiosny tchnieniem rozwinięte
Honor i wszystko, co ludziom jest święte
Mimo twej dumy kocham cię bez granic
A rozum, dowcip i skromność mam za nic
Nie bądź okrutny, choć pierwsza tak śmiało
Duszy namiętność odkryłam Ci całą
Mów raczej; słodka miłość jest szukana
Choć stokroć słodsza będzie miłość dana..."
Wieczór trzech króli
W. Szekspira
wtorek, 29 maja 2012
!ein oB
| Ja kiedy sobie to uświadomiłam. |
powie nie, to nie powiedziałabym tego" lub "jeśli on usłysz "TO ****", to powiem nie sorry." W tym momencie coś uderzyło mnie. Nie dosłownie. NIE, SORRY. Co to ma być do jasnej ciasnej za wymówka. To tak jakby powiedział cholera nie, bo nie. Czy ja się go do jasnej ciasnej spytałam czy chce ciastko, albo ukraść jakiemuś przypadkowemu Węgrowi samochód? Nie, a on mi cholera nie bo nie. ILE ON MA LAT? Trzy? No sorry, mu się chyba trochę szkoły pomyliły. Taką odpowiedź to mógłby dać koleżance z piaskownicy, a nie
Więc tak wszystko zaczęło się niedawno. Tak kurdeeeeee. A wiecie co jest najbardziej zabawne, że to on teraz fochami strzela.
NO PO PROSTU JAKAŚ PARANOJA. CHOLERA, CHYBA MUSZĘ PRZEPROSIĆ CAŁY ŚWIAT, ZA MOJĄ GŁUPOTĘ. BO PRZECIEŻ JAK MOGŁAM POPEŁNIĆ TAK WIELKĄ ZBRODNIĘ. TO JEST WRĘCZ NIE MORALNE. NA STOS, ZE MNĄ! BO KURDE, TAKIE BIEDNE HANIE NA ZŁĄ STRONĘ MOCY BĘDĘ SPROWADZAĆ. I CO WTEDY BĘDZIE. DUPA!


















