
Więc tak. Mamy mały problemik. Tatuś wrócił wczoraj z zabrania i powiedzmy sobie szczerze moje ocenki z matmy chyba nie za bardzo go ucieszyły. To nie moja wina, że geometria nie jest moją mocną stroną zwłaszcza kiedy każą mi coś udowodnić aaaa to jest chore. Więc przez najbliższy czas chyba mój kochany lapciak (o imieniu Zygmunt) znowu będzie siedział samotny i nie używany. To samo tyczy Kolacji dla Wron i innych książek. Hahahaa dobre sobie, książki będę czytać i tak, nie ma innej opcji.

A tak w ogóle, żeby nie było,
że w moim życiu dzieją się same złe rzeczy,
to powiem wam, że...
JADĘ DO BUDAPESZTU! ^^
yatta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz