Wiecie jak wspaniale jest siedzieć sobie na balkonie w porze po godzinie dwudziestej zero zero (kij z tym, że jak na razie jest tylko jedenaście po dwudziestej!), wsłuchując się w odkurzacz mojej sąsiadki z dołu oraz krzyk dziecka sąsiadów z lewej strony (z prawej jak na razie cisza) oraz podziwiając piękno natury? Jest chłodno, liście drzew poruszają się na wietrze, a ja siedzę na dwóch złączonych pufach i podziwiam, chłonę i myślę.
Rozłączyło mnie na Skypie, sorry...
Po godzinie 21 też jest super. Podziwiałam sobie właśnie rozgwieżdżone niebo...
OdpowiedzUsuń