Tak więc, czas powiedzieć Adios, bo odchodzę.
Było miło, naprawdę, ale...
To już koniec...
Dobra, koniec jaj :D
Wybywam do Irlandii Południowej (tak, tej katolickiej - będę nawracać ich na anglikanizm, a co!). Wycieczka klasowa wymaga ode mnie dużej siły psychicznej oraz fizycznej. Rozumiecie, że mam spać w pokoju koedukacyjnym? Co z tego, że tylko przez 1 noc?! Nie zmienia to faktu, że będę musiała przebywać sporo ponad 7 godzin w jednym pomieszczeniu z ludźmi, za którymi po prostu nie przepadam.
Ale nie o tym teraz.
![]() |
Wyszykowana jestem: walizka spakowana, piosenki SuJu pościągane, dużo picia także wzięłam, poszukuję jeszcze jakiejś ciekawej książki, ale tym zajmę się już jutro. Teraz mi się po prostu nie chcę. Dodatkowo psuje mi się laptop, a mama nie chce kupić mi nowego... Ale cóż - życie nie jest sprawiedliwe. Nowego Vaio dostanie kochany przeze mnie braciszek.
Ech... Korzystając z chwiluni wolnego czasu, sfotografowałam moje pakowanie :D Jestem z siebie dumna, ponieważ pierwszy raz robiłam to całkowicie sama, bez pomocy słownej któregoś z Państwa Rodziców!
Hm... W sumie, to powiem szczerze, że troszkę się obawiam całej wycieczki. Nie chodzi o lot samolotem, czy tego typu błahe sprawy, ale o całokształt. Jak to wyjdzie? Jak to wszystko będzie wyglądać? Przyznam, że najbardziej boję się odprawy celnej - nie żebym coś ukrywała, czy tego typu sprawy, ale panicznie boję się celników - rzecz nabyta przez często odwiedziny na Ukrainie, a każdy wie, że przejście graniczne z tym konkretnym krajem do miłych nie należy!
Dodatkowo, mam paszport zrobiony w roku 2004. Warto dodać, że miałam wtedy lat siedem i wyglądałam inaczej, aniżeli teraz. Co prawda, przepuszczali mnie w Serbii, Macedonii, Londynie, Egipcie oraz na Ukrainie. Teoretycznie powinni też przepuścić do Irlandii, ale mimo wszystko... Mam wątpliwości.
Oczywiście, Ci, którzy nie jadą na wycieczkę (nie jest to wycieczka naszej klasy, tylko organizowana przez szkołę - jedzie ten, kto chce), z pewnością będą zapierdzielać do szkoły w poniedziałkowy poranek (albo część z nich sobie szkołę odpuści). W każdym bądź razie, my będziemy zwiedzać Cork i Irlandię, a oni natomiast puszczać bąki w szkolnych ławach.
Na koniec, żebym nie zapomniała, co mam komu przywieźć? Guzik życzył sobie kart z Irlandii, Igor jakieś lepkronusa (chyba tak to się pisze - mniej więcej, wiem o co chodzi) i czterolistną koniczynę, babcia figurkę św. Patryka, a ojciec o święty spokój, kiedy się go zapytałam. Hihi...
Wiecie, co ? Pomyślę nad prezentem dla mamy. Wracam w przyszły piątek, 11 maja, a mama ma urodziny 14. Zawsze kupowałam jej kwiatki, ale doszłam do wniosku, że może natrafię na jakąś ładną biżuterię? Hm... Co wy na to?

heheh bardzo zabawne Ciotken, nie zapomnij o kartach dla mnie ^^
OdpowiedzUsuńKart nie ma. Bo były za drogie...
Usuń